Loading…
polish_soldiers_1633-1668

Historyczna trylogia Hoffmana

Jerzy Hoffman to w polskiej kinematografii reżyser niezwykły i przez dziesięciolecia bardzo popularny. Jego dzieła, a szczególnie sienkiewiczowska trylogia, są dziś kanonem polskiego kina. Powstały na przestrzeni wielu lat, ale każdy z nich wykonany jest z niemal dokumentalną precyzją. Nie bez przyczyny, bowiem Jerzy Hoffman zaczynał swoją przygodę z reżyserską właśnie od filmów dokumentalnych. Najważniejsze nagrody w jego filmowym dorobku przyniósł mu „Potop” i „Ogniem i mieczem”. Pierwszym fabularnym filmem z trylogii Sienkiewicza był jednak „Pan Wołodyjowski”, a więc – odwrotnie niż można byłoby przypuszczać – ostatnia części serii książek. Film powstał w 1968 roku i był kręcony równolegle z serialem o przygodach tego samego bohatera, pod tytułem „Przygody Pana Michała”. Film wzbudzał zainteresowanie jeszcze zanim przystąpiono do jego realizacji na planie filmowym. Spotkał się także z pozytywnym odbiorem przez widownię. „Pan Wołodyjowski”, podobnie jak książka, opowiada o przygodach Michała Wołodyjowskiego, zwanego Małym Rycerzem. To doskonały żołnierz, któremu długo nie powodziło się w życiu prywatnym. Po tym jak zmarła jego narzeczona, próbował usunąć się w cień i wstąpił do zakonu. Jego przyjaciele nie chcieli jednak dopuścić, by rycerz „zginął ze świata” i podstępem wywabili go z klasztoru a następnie namówili na powrót do „życia”. Po wyjściu z klasztoru rycerz niestety ponownie źle lokuje swe uczucia, później zaś nie dostrzega prawdziwej miłości [zobacz]. Najważniejszym motywem książki i filmu zarazem są starania Wołodyjowskiego o zwyciężenie z zagrożeniem ze strony Tatarów i ostatecznie skupia się na wątku obrony Kamieńca Podolskiego, gdzie Wołodyjowski jest jedną z najważniejszych postaci wśród broniących fortecy. Najważniejszych bohaterów filmu odgrywały wielkie postacie kina: Tadeusz Łomnicki, Daniel Olbrychski i Magdalena Zawadzka. Łomnicki zresztą długo nie chciał przyjąć roli głównego bohatera, jednak gdy już podjął decyzję, podszedł do sprawy profesjonalnie i samodzielnie grał nawet w scenach kaskaderskich. Kolejnym filmem trylogii w kolejności nagrywania był „Potop” nakręcony w 1974 roku. Film opowiada o losach szlachcica Andrzeja Kmicica, granego przez Daniela Olbrychskiego. Akcja filmu dzieje się podczas potopu szwedzkiego, a sam główny bohater zostaje niesłusznie oskarżony o kolaborację z wrogiem. Następnie próbuje odkupić swoje winy zarówno wobec ojczyzny, jak i wobec narzeczonej. Film był ogromnym sukcesem, również komercyjnym. Był nawet nominowany do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Twórcy filmu wykonali mistrzowsko pracę dostosowywania książki do scenariusza. Zmuszeni byli uprościć fabułę, jednak czynili to z rozmysłem. O sukcesie filmu zdecydowała także doskonała obsada – całej ekipy filmowej. Co do aktorów, szczególne kontrowersje wybuchły wokół obsadzenia w roli Kmicica Olbrychskiego, który przeczcież w „Panu Wołodyjowskim” grał negatywnego bohatera – Azję. Wbrew obawom wybór ten okazał się jednak trafiony. Ekranizacja została przyjęta z entuzjazmem, szczególnie ceniony był za świetną adaptacje (mimo odejścia w wielu wątkach od oryginału). Film, a także jego bohaterowie, nabrali dzięki wizji Hoffmana nieco bardziej współczesnego wyrazu. Do lat dziewięćdziesiątych „Potop” bił rekordy popularności. Ponad 20 lat po tym sukcesie Hoffman zdecydował się na ekranizację „Ogniem i mieczem”. Film, podobnie jak powieść, opowiada o perypetiach Jana Skrzetuskiego, który równocześnie stara się chronić wybrankę swego serca (nie tylko przed wojną, ale także przed zakochanym w niej Bohunie), jak i ojczyzny w związku z ogromnym zagrożeniem (powstający przeciw Polakom Kozacy sprzymierzyli się z Tatarami). Główne role zostały powierzone doborowym aktorom: Michałowi Żebrowskiemu, Izabelli Scorupco, Wiktorowi Zborowskiemu, Krzysztofowi Kowalewskiemu i Zbigniewowi Zamachowskiemu. Film zebrał szereg nagród i pobił rekord „Potopu” pod względem oglądalności. Efekty specjalne były tworzone z nieznanym dotychczas polskiemu kinu rozmachem. Warto też wspomnieć, że film należał swego czasu do najdroższych produkcji w historii polskiego kina i do dziś plasuje się na stosunkowo wysokiej pozycji. W przypadku „Ogniem i mieczem” wyróżnia się również ścieżka dźwiękowa, której ukoronowaniem był utwór zaśpiewany wspólnie prze Mieczysława Szcześniaka i Edytę Górniak. Każdy z filmów trylogii Hoffmana był kręcony w innym czasie, ale każdy zyskał popularność. Ciekawostką jest fakt, dlaczego były kręcone w odwrotnej kolejności niż historia opowiedziana przez Sienkiewicza. Powodem miał być fakt, że sam Hoffman w dzieciństwie czytał te książki od końca.

Dodaj komentarz